Pudełko nicości

to ta bardziej męska część mojej osobowości. Wielu moich znajomych pewnie stwierdziłoby, że wcale nie jest to taka mała część

Gdy w planach miesza Ci pandemia

„Nigdy nie wyjdę za mąż!” – wydaje się, że to hasło wybrzmiewało z moich ust jeszcze nie tak dawno. A tu (w sumie nie tak nagle;), umawiam się na makijaż ślubny, do fryzjera, do krawcowej na dopasowanie sukienki, z fotografem – karuzela. Ale NIE – nic nie może pójść normalnie. W końcu gdy znalazłam mężczyznę, któremu chcę powiedzieć TAK, gdy po ponad roku podjęliśmy decyzję o ślubie – świat pogrążył się w pandemii wirusa w koronie. Ożeż nagła jego mać!

(więcej…)

I jaki tu dać tytuł?

Nigdy nie sądziłam, że będzie mnie dotyczył problem teściowej. W sumie na chwilę obecną to jeszcze nazewnictwo nad wyraz, bo oficjalna nazwa – TEŚCIOWA – nastąpi po planowanym, ale bliżej nieokreślonym czasowo – ŚLUBIE, więc może to jeszcze nie problem. Jednak zalążek „teściowego armagedonu” upadł już na ziemię i zaczął kiełkować.
(więcej…)

Oblizany widelec

Cierpliwości pokłady niezliczone znalazły schronienie w osobie mojej, i zdają się być nieświadome granic zdrowego rozsądku i dobrego smaku. Czy uczucia robią z człowieka miętkiego skorupiaka i obierają go z pancerzyka? I czyż kobieta nie jest istotą, u której zmiany zdania i takie tam niezdecydowanie, zapisane są w kodzie genetycznym?

(więcej…)

Z nutą nostalgicznej poezji

Już nie raz pisałam, że tęsknię za czasami mojego dzieciństwa. Za latami, w których, poza rodzicami, wychowywało nas podwórko. Za godzinami siedzenia w koniczynie i pleceniem wianków – nikomu jakoś kleszcze nie właziły wtedy do tyłka. Za tym, że u żadnego dziecka, koń czy krowa nie budziły zaskoczenia. Za żuciem liści szczawiu i podjadaniem malin sąsiadce. Za błogim dzieciństwem bez problemów z glutenem i wolniej obracającymi się wskazówkami zegarów.
(więcej…)

Bo my tak mamy

Kiedy budzisz się rano i wiesz, że to jest ten dzień, w którym po prostu trzeba się o coś przysrać, bo inaczej wybuchnie wulkan. Konieczne jest rozładowanie napięcia zanim dojdzie do zagłady nuklearnej. Jest tylko jeden problem – jak najszybciej trzeba wymyślić, o co można by się tu przyczepić!
(więcej…)

Kiedy świeci słońce :)

Czy kiedy człowiek jest szczęśliwy, to wena do pisania zaczyna kuleć, czy wręcz zanikać? Czy to oznacza, że łatwiej się pisze, kiedy prawie wszystko dookoła wydaje się szarobure? Nie patrzę jeszcze na świat przez różowe okulary, ale buzia mi się śmieje, gdy zasypiam i gdy się budzę. Trudno jest się wkurzać na to co nas otacza lub wyłapywać z otoczenia ciekawe anomalia, w momencie, kiedy przestaje się na to zwracać uwagę.
(więcej…)

Poświntuszmy ;)

Świntuszyć, albo nie świntuszyć – oto jest pytanie! Co w ogóle myślimy o świntuszeniu? Czy łatwiej jest świntuszyć z partnerem lub współmałżonkiem, czy jednak z osobą spoza tego układu? Czy świntuszenie w małżeństwie jest potrzebne? Czy SMS do żony z zabarwieniem erotycznym jest na miejscu?
(więcej…)

Nieśmiertelne i popieprzone poglądy

Kobiety także mają EGO, żeby nie było, że nie. Niektóre mają je duże, niektóre utrzymują je na poziomie standardowej przyzwoitości. Jednak kobiety raczej rzadziej potrzebują ciągłego podnoszenia poziomu ich ego, bo większość z nas w trybie ciągłym nie ma na takie, wydawałoby się, pierdoły – czasu. A dodatkowo przy „podnoszeniu” kobiecego ego przez mężczyzn, często przebija jeszcze patriarchalne chamstwo.

(więcej…)