Detox

to chwile, w których nabieram więcej powietrza, szerzej się uśmiecham i odzyskuję wiarę w ludzi (lub nie;)

Jak to jest z realizacją szalonych pomysłów

I tak oto nastał nowy rok. Jego koleje dni spieprzają przez palce z prędkością światła. A u nas w domu o jedną gębę do wykarmienia więcej – a dokładnie – mordkę. Okazuje się, że od niewinnych rozmów o psach – do przywiezienia słodkiego szczeniaczka do domu – jest bardzo blisko.

(więcej…)

Gdy biust mi na oczy padł

Bycie w związku to wiele wyzwań. Jak już wspominałam – także wiele kompromisów. Z dnia na dzień przekonuję się również, że związek generuje pewną irracjonalność w moich zachowaniach, których do tej pory nie znałam. I na pewno faceci i kobity są z dwóch różnych planet. Słodki boziu – jak tu żyć i nie zwariować!
(więcej…)

Wdech – i czekam aż się uduszę

Nie zaginęłam w akcji, żeby nie było. Może tak trochę zapadłam w lekki sen zimowy, zwalniający moje reakcje życiowe, ale pomału ogarniam – głównie siebie 😉 Ponieważ na mycie okien jest jeszcze trochę za zimno, coś w końcu trzeba ogarnąć – tak dla ogólnej zasady.

(więcej…)

Wiosna, wiosna, ach to ty

I w końcu przyszła upragniona przeze mnie wiosna. Słonko, ciepło, zieleń, śpiew ptaków. Pierwszy, piękny słoneczny weekend tego roku spędzam na dyżurze – pierwsze ALE. Więc żeby nie było, że jest tak cudownie, pomijając pracę, to niestety to piękne słonko „cudownie” ukazało szarość, żeby nie powiedzieć totalny syf, na moich oknach. To będzie tekst z cyklu „perfekcyjna” pani domu, z naciskiem na cudzysłów.
(więcej…)

Raj z niespodziankami

Myślicie czasami co by było, gdybyśmy byli teraz gdzie indziej, gdybyśmy robili co innego, gdybyśmy byli kimś innym? Uważam, że my Polacy stanowczo za często o tym myślimy, szczególnie w bardzo poważnych aspektach, bo dotyczących prawie całego naszego życia. Ale żeby nie zrobiło się nazbyt poważnie w konkluzji, że w polski kod genetyczny jest wpisane narzekanie i niezadowolenie, proponuję łagodniejsze podejście do tematu. Za oknami zima (typowo bez śniegu – na razie), temperatura spada poniżej 0. W Tajlandii też jest teraz zima, tylko wygląda trochę inaczej. Więc jakby to było, gdybyśmy byli teraz w Tajlandii?
(więcej…)

Magiczny czopek

Internet to jednak kopalnia wiedzy. Przydatnej czy nie, to już zupełnie inna sprawa. Cuda można znaleźć na stronach internetowych. W zależności od informacji, mój organizm generuje właściwe odczucie – zainteresowanie, szok, niedowierzanie, itd. Czasami te uczucia się mieszają – jak chociażby przy kwestii tamponów z marihuaną.
(więcej…)

Wiosna i selfiara (o mało co) ostatniego zdjęcia

Oddanie samochodu do blacharz zmusza człowieka do przerzucenia się na motorykę nożną. Ale dzięki temu mogłam zaobserwować to, co zazwyczaj przelatuje mi za szybami auta – czyli budzący się na wiosnę świat. Zaobserwowałam także zupełnie nowe dla mnie zjawisko – „młodzieżowy jogging z zamianą mózgu na selfie”.
(więcej…)

Warto marzyć

Dzisiaj troszeczkę z innej strony. Będzie bez podtekstów i bez sarkazmu. Może przez to mniej zaczepnie, ale mam nadzieję, że nie mniej ciekawie. Chciałam podzielić się z Wami tym, co towarzyszy mi w momentach spełnienia, lub jak ktoś woli – realizacji, marzenia. Uważam, że należy marzyć i dążyć do spełniania tych marzeń, choćby po to, żeby w naszej świadomości rodziły się nowe.
(więcej…)

Kura na fazie i sowa na kogucie

Jakiś czas temu wpadło mi w ręce kilka notatek z policyjnych interwencji. Najbardziej w pamięci zapadły mi trzy. Wszystkie związane ze zwierzętami. „Walorów” językowych i ułomności ortograficznych owych notatek nie będę omawiać.
(więcej…)