I oto ku… kolejny poniedziałek!

Poranny budzik, którym była dziś drąca japę od 4 rano – wrona. Niemożność zwleczenia z łóżka swoich zaspanych gnatów. Absolutna niemożliwość zaprzyjaźnienia się ze swoim porannym odbiciem w lustrze (dobrze, że nie pękło) i rodzące się w człowieku mordercze instynkty – to taki tradycyjny poniedziałkowy melanż.
(więcej…)