Wchodzą, wychodzą, odchodzą, wracają

Przez nasze życie „przewija” się wielu ludzi. Lepszych i gorszych. Takich, którzy wzbogacają nas samych, lub niestety takich, którzy pustoszą nasze wnętrze. Jeśli do tego dojdzie, należy znaleźć takich, którzy pomogą nam je odbudować. A tych „złych” trzeba absolutnie usunąć ze swojego życia (co nie zawsze jest takie proste).
(więcej…)

Zakamarki *31*

Biorąc pod uwagę weekendowe korki, pod domem mojej mamy zaparkowałam 15 minut po 14. Otworzyła mi drzwi zanim zdążyłam zadzwonić.
– Kwadrans studencki?
– Wliczony w miejskie korki. Cześć mamo. Wszystkiego najlepszego z okazji imienin. Spóźnione, ale wiesz, że szczere.
Stojąc w przedpokoju mocno ją uścisnęłam a ona odwzajemniła ten uścisk.
(więcej…)

Kura na fazie i sowa na kogucie

Jakiś czas temu wpadło mi w ręce kilka notatek z policyjnych interwencji. Najbardziej w pamięci zapadły mi trzy. Wszystkie związane ze zwierzętami. „Walorów” językowych i ułomności ortograficznych owych notatek nie będę omawiać.
(więcej…)

Miało być o kurze, a będzie o ciamkaniu

Wiem, że obiecałam „kurę w ostatniej fazie lotu”, ale spokojnie kura w tej fazie długo leci, więc doleci. A tymczasem chciałam napisać o obserwacji jaką zrodziło moje ostatnie wyjście do lokalu gastronomicznego (bardzo spodobało mi się to określenie). Już kiedyś wspominałam (niejednokrotnie), iż obcowanie z młodszym pokoleniem niełatwym bywa. Niekiedy nawet bardzo ciężko znieść ich obecność, szczególne przy jedzeniu w miejscu publicznym. I tak oto przed Wami kilka słów o ciamkaniu, lub mlaskaniu, jak kto woli.

(więcej…)

Miesiąc świstaka

Ostatnio usłyszałam, że zawodzę moich stałych czytelników, tak długą przerwą. Bardzo za to przepraszam. Nie zamknęłam bloga, tylko powiedzenie, że ostatnio mam dzień świra, to za mało. Nawet nie wiem kiedy przeleciała ponad połowa stycznia. I tak z dnia na dzień. A świstak siedzi i zawija w te sreberka.
(więcej…)