Mała spowiedź

Obiecałam sobie, zakładając bloga, że nie będę na jego łamach uprawiała ekshibicjonizmu. To nie miały być teksty o tym co zjadłam, ile poćwiczyłam, ile schudłam, o udanych lub nieudanych randkach, związkach, itd., itp. Z założenia chciałam pisać o zdarzeniach z mojego życia, ale w kontekście doświadczeń społeczno-socjologicznych, ze szczyptą humoru, ironii, wredoty. Może ta szczypta czasami była za duża, w końcu z przyprawami można przesadzić , ale życie bez nich jest nijakie.
(więcej…)

Zakamarki *28*

Rano obudziłam się z jakimś dziwnym przekonaniem, że o czymś zapomniałam. Za nic nie mogłam sobie przypomnieć co to mogło być. Trudno, może oświeci mnie w chwili nagłego przebłysku i nie będzie wtedy jeszcze za późno. O godz. 14 byłam umówiona z Moniką, ciekawe co przygotowała na dziś.
(więcej…)

Od frigore do praeputium:)

Ciepłe skarpety, kubek gorącej herbaty ze wspomagaczami (miód, cytryna, sok malinowy, procenty) laptop na kolanach, stopa na kaloryferze. Takie wstępne przygotowanie do zimy. Do tego wszystkiego smarkanie, kaszlenie, kichanie. Chrypka i głos jak z 0 700… . Zacznijmy niewinnie, ale jak skończymy…?
(więcej…)