Krótko i trochę bez cenzury

Tak zgoła feministycznie – dziś dzień chłopaka, więc drodzy Panowie życzę Wam więcej chwil, w których będziecie oparciem dla swoich wspaniałych kobiet; pamiętajcie, że dzwoneczek może z Wami fruwać do Nibylandii tylko do pewnego wieku; i że zbyt częste drapanie się po jądrach, może prowadzić do poważnych uszkodzeń mózgu;) Mimo to i tak Was kochamy:)
(więcej…)

Zakamarki *27* (2)

Podałam Arkowi butelkę, a ja poszłam po kieliszki i jakieś zakąski z niedawno co zrobionych zakupów.
– Opowiadaj. Tylko nie staraj się w parę godzin streścić mi tych kilku ostatnich lat twojego życia, bo mogę tego nie ogarnąć.
– Ostatnie kilka lat mojego życia to w telegraficznym skrócie: morza, jeziora, oceany i zdjęcia, które wysyłałem ci na maila.
(więcej…)

I jak to spokojnie ugryźć?

Postanowiłam się wyciszyć i złagodzić moje podejście do płci przeciwnej. Stety lub nie, odbiło się to na mojej wenie. Od kilku dni próbuję wpaść na jakiś ciekawy pomysł i marnie mi to idzie. Odpuściłam także pisanie innych rzeczy, chyba jednak za bardzo się wyciszyłam.
(więcej…)

Amortyzowanie badonkadonk

Urlop, to taki cudowny czas, nawet jeśli się nigdzie nie wyjeżdża. Czas na reset, oddech, ćwiczenia, czytanie, filmy, wyciszenie, spotkania, samotność, na wszystko na co człowiek ma ochotę. A także na popełnianie małych, miłych „błędów”. Zasadnicza wada – szybko mija, ale doładowuje akumulatory chociaż na jakiś czas.
(więcej…)

Zakamarki *27* (1)

– Jak dobrze, że oddzwoniłaś.
Głos Arka brzmiał jakby miał gorączkę, albo tysiąc rzeczy, których nie może ogarnąć.
– Jakiś sztorm? Co to za święto, że nagle po tych kilku latach wpłynąłeś do rodzimego portu.
– Oj tam od razu po kilku. Nie widzieliśmy się jakieś trzy lata?
(więcej…)

I stało się – zaistniałam na FB!!!

I przyszedł pierwszy poważny kryzys. Zapalenie gardła, ból głowy – i człowiek jakoś tak mniej odporny psychicznie się robi. Pierwszy raz od stycznia nawiedziła mnie myśl – po co ja tak właściwie założyłam tego bloga i jaki jest jego przyszłościowy sens? Od stycznia broniłam się ręcami i nogami, paznokciami i zębami przed kolejnym krokiem. I tak doszłam do wniosku, że może zamiast likwidowania bloga, zrobić jednak ten krok naprzód. Oby nie w przepaść.
(więcej…)

Zakamarki *26*

– Ida! Gdzie jesteś? Dlaczego drzwi są otwarte?
Uwielbiam niezapowiedziane wizyty mojej mamy.
– Zaraz zejdę.
– Ty chyba faktycznie kusisz los. Chcesz żeby cię okradli?
– Mamo, przed chwilą wyszli Karola z Michałem. Zapomniałam zamknąć.
Gdy zeszłam na dół, moja matka stała na środku salonu jak zaczarowana i wpatrywała się w jakiś punkt na dywanie.
(więcej…)