Koniec pitolenia na skrzypeczkach

Chyba dopadł mnie noworoczny dół i jakaś taka ogólna zasada „nic..to..mi..się..nie..chce”. Zasoby energii wyczerpane z końcem ubiegłego roku, jeszcze się nie zregenerowały. A może powinnam zrobić badania na anemię. PIEPRZENIE!!!! Uważam, że nasz nastrój i chcenie, zależy w bardzo dużej mierze od nas samych. A z drugiej strony – czy łatwo jest opuścić własną strefę komfortu?
(więcej…)

Raj z niespodziankami

Myślicie czasami co by było, gdybyśmy byli teraz gdzie indziej, gdybyśmy robili co innego, gdybyśmy byli kimś innym? Uważam, że my Polacy stanowczo za często o tym myślimy, szczególnie w bardzo poważnych aspektach, bo dotyczących prawie całego naszego życia. Ale żeby nie zrobiło się nazbyt poważnie w konkluzji, że w polski kod genetyczny jest wpisane narzekanie i niezadowolenie, proponuję łagodniejsze podejście do tematu. Za oknami zima (typowo bez śniegu – na razie), temperatura spada poniżej 0. W Tajlandii też jest teraz zima, tylko wygląda trochę inaczej. Więc jakby to było, gdybyśmy byli teraz w Tajlandii?
(więcej…)

Dzień jak nie co dzień

Kiedy mamy kiepski psychicznie dzień, ktoś koniecznie powinien wtedy z nami przebywać. Inaczej może dojść do „tragedii”. Ja w taki dzień przebywałam sama. To będzie taka mini spowiedź wiwisekcyjna. Przyznam się do czegoś, głównie po to, żeby usprawiedliwić się przed samą sobą.
(więcej…)

UWAGA – Ja tu pilnuję!

Wrzesień wystrzelił jak z bicza, nawet nie zauważyłam kiedy się zaczął, a tym bardziej kiedy się skończył. I tak oto w tym zamęcie czasowym przeleciał mi miesiąc bez wpisu. Tym razem postanowiłam spróbować podjąć dość trudny i ciężki temat – „Nie należy drażnić zazdrosnej żony!” I druga strona – „Kobieto – szanuj siebie w swojej zazdrości!” Ale przede wszystkim – „Dlaczego zdradzamy?”
(więcej…)

Magiczny czopek

Internet to jednak kopalnia wiedzy. Przydatnej czy nie, to już zupełnie inna sprawa. Cuda można znaleźć na stronach internetowych. W zależności od informacji, mój organizm generuje właściwe odczucie – zainteresowanie, szok, niedowierzanie, itd. Czasami te uczucia się mieszają – jak chociażby przy kwestii tamponów z marihuaną.
(więcej…)

Raszplować meduzę

Współczesna młodzież to dla mnie coraz częściej zjawisko nadprzyrodzone. A pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy moi rodzice mówili do mnie – „Wasze pokolenie jest zupełnie inne od naszego”. Dzisiejsze dzieciaki już nawet nie przystają do słowa „zupełnie”. To już nawet nie są lata świetlne, tylko galaktyki, a czasami mam wręcz wrażenie, że to już inny gatunek – bo my jeszcze homo sapiens, a współczesne dzieciaki to już iPod sapiens.
(więcej…)

Miziać czy kastrować?

Według kilku moich znajomych płci przeciwnej – kastrowanie mam opanowane do perfekcji. Jeśli opierać się na tych opiniach, to wniosek jest jasny – muszę popracować nad mizianiem. Podobno każdy z nas od czasu do czasu potrzebuje być miźniętym, ale niekoniecznie przemizianym.
(więcej…)

I oto ku… kolejny poniedziałek!

Poranny budzik, którym była dziś drąca japę od 4 rano – wrona. Niemożność zwleczenia z łóżka swoich zaspanych gnatów. Absolutna niemożliwość zaprzyjaźnienia się ze swoim porannym odbiciem w lustrze (dobrze, że nie pękło) i rodzące się w człowieku mordercze instynkty – to taki tradycyjny poniedziałkowy melanż.
(więcej…)

Z sentymentem o przeszłości cz. 1

Podarte spodnie, siniaki, zadrapania, brud za paznokciami, czarne – język i usta od prażonego słonecznika, bose stopy, wianek z koniczyny na głowie i łodyżka szczawiu w buzi, to nie opis nastolatki na gigancie, czy przedstawiciela „dzieci kwiatów”, tylko mojej skromnej postaci z okresu dzieciństwa przypadającego na lata 80 i 90. Ostatnio często łapią mnie sentymentalne wspomnienia tamtego okresu.
(więcej…)